Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

FBI? To nie w ich stylu. Langley? Ta sprawa nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem państwa. Co ich by to miało obchodzić? Mam przyjaciół. Hej, obserwowałem cię, pamiętasz? W Santa Fe nie masz żadnych przyjaciół. Nie takich, którzy mogliby cię osłaniać. To przyjaciele z dawnych czasów. Jak diabli. Rzuć butelką! krzyknął Decker do Esperanzy ukrytego w ciemności. McKittrick poruszył się gwałtownie, gdy pusta butelka poleciała na chodnik obok wejścia do motelu. Szkło się rozprysło. McKittrick rozejrzał się i nadal celował w Deckera. Domyślam się, że to jakiś dupek, któremu zapłaciłeś za ten rzut butelką. To się źle domyślasz odparł Decker. Dlaczego miałbym ryzykować? Z cholernie wielką przyjemnością pozbędę się ciebie z mojego życia. Przez jedną przerażającą chwilę Decker przestraszył się, że McKittrick pociągnie za spust. Jednak McKittrick krzyknął w stronę drzwi: Ruszamy! Pokazała się jakaś postać średniego wzrostu, ubrana w zbyt duży czarny prochowiec i gumowy kapelusz przeciwdeszczowy, którego szerokie rondo opadało i kryło rysy twarzy.

(Reklama: )