Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Ukazał się McKittrick. Jego wielkie ramiona, sylwetka trzydziestoletniego gracza futbolowego, oświetlone od tyłu, wydawały się jeszcze potężniejsze, niż wówczas kiedy Decker widział go ostatnim razem. Blond włosy ściął jeszcze krócej, co podkreślało ostre, kanciaste rysy twarzy McKittricka. Jego oczy przypominały Deckerowi oczy świni. McKittrick wycelował pistolet i uśmiechnął się złośliwie. Przez jedną, przerażającą chwilę Decker pomyślał, że McKittrick strzeli. Ale McKittrick ruszył od drzwi, chwycił Deckera i pchnął go na jeszcze ciepłą maskę pontiaca. Lepiej, żebyś nie był uzbrojony, stary druhu. McKittrick przeszukał go brutalnie, cały czas przyciskając lufę pistoletu do karku Deckera. Nie mam broni powiedział Decker. Zawarliśmy umowę. Trzymam się jej. Z policzkiem przyciśniętym do mokrej maski pontiaca, Decker był w stanie zerknąć w bok, w stronę oświetlonego okna i rewolweru wycelowanego w Beth. Mrugał nieustannie, żeby ochronić oczy przed deszczem, który bębnił mu w twarz. Beth skuliła się z przerażenia. McKittrick zakończył brutalne przeszukiwanie i odsunął się. Proszę, proszę, naprawdę to zrobiłeś. Poddałeś się. Taki pewny siebie. Co ci pozwala sądzić, że ci nie strzelę w głowę? Mówiłem ci mam osłonę. Tak, z pewnością. Czyją?

(Reklama: )
